KALEJDOSKOP TEATRALNY: SPOTKANIE LITERACKIE

KALEJDOSKOP TEATRALNY: SPOTKANIE LITERACKIE

Projekt #KaljdoskopTeatralny #BO_Bytom #Spotkania literackie Mikołaj „Niklaus” Wilga – (Z) Pieronem przez Bytom.

Bytom nie jest miastem, które daje się opowiedzieć jednym zdaniem. Trzeba po nim chodzić, zaglądać w bramy, podnosić głowę ku fasadom kamienic, przystawać na rogach ulic i przypominać sobie, co było tam wcześniej. Trzeba znać jego blizny, zachwyty, dziwactwa i historie, które przylgnęły do murów na dobre. A najlepiej mieć przy sobie kogoś, kto po Bytomiu potrafi oprowadzać nie tylko nogami, ale przede wszystkim pamięcią.

Podczas kolejnego spotkania w ramach projektu #KaljdoskopTeatralny #BO_Bytom #Spotkania literackie wybraliśmy się właśnie w taką podróż — z #MikołajemWilgą i jego książką „(Z) Pieronem przez Bytom”. To nie była jednak klasyczna wycieczka po mieście ani kolejny przewodnik, w którym zabytki stoją grzecznie w szeregu, opatrzone datami i suchymi informacjami. Wilga pokazał nam Bytom żywy, osobisty i niepokorny. Taki, który można jednocześnie kochać, podziwiać, wspominać, przeklinać i zachwycać się nim do utraty tchu.

W swoim przewodniku „Niklaus” przygląda się swojemu rodzinnemu miastu, szczególną uwagę poświęcając śródmieściu i Grossfeldowi — części Bytomia, w której mieszka od trzydziestu lat. Są więc kamienice, ulice, place, ważne budynki, zabytki i urbanistyczne założenia, ale między nimi pojawia się coś znacznie trudniejszego do uchwycenia: duch miasta. Bo za każdą fasadą kryje się jakaś opowieść. Za nazwą ulicy — pamięć. Za pustym placem — ślad tego, czego już nie ma. Za znajomym budynkiem — anegdota, sąsiedzka historia albo drobny szczegół, który dla przybysza może być niewidoczny, a dla bytomianina urasta do rangi małego miejskiego skarbu.

„(Z) Pieronem przez Bytom” jest właśnie takim zbiorem miejskich olśnień i irytacji. Fakty mieszają się tu z emocjami, anegdoty z historią, zachwyt z marudzeniem, a zachwyt nad miastem potrafi płynnie przejść w soczyste wyklinanie. Wszystko jednak służy temu samemu celowi — żeby przyjrzeć się Bytomiowi uważniej. Z bliska. Bez pocztówkowego filtra. To książka dla tych, którzy Bytom znają od zawsze, ale także dla tych, którzy dopiero próbują go rozszyfrować. Dla spacerowiczów, miejskich włóczykijów, miłośników architektury, tropicieli lokalnych historii i wszystkich, którzy choć raz przystanęli przed starą kamienicą i pomyśleli: „Ciekawe, co tu kiedyś było?”

Podczas dzisiejszego spotkania rozmawialiśmy o Bytomiu zapisanym w murach, ulicach i pamięci jego mieszkańców. O tym, co w mieście zachwyca, co uwiera, co zniknęło bezpowrotnie, a co — mimo upływu lat — wciąż potrafi zaskoczyć. Było o architekturze i miejskiej codzienności, o historii i osobistych wspomnieniach, o miejscach oczywistych i tych, które zwykle mijamy bez zastanowienia, jednym słowem było o Bytomiu — mieście, którego nie da się opowiedzieć bez emocji. Bo jak pokazuje Mikołaj „Niklaus” Wilga, żeby naprawdę poznać Bytom, czasem trzeba przejść się po nim (z) pieronem. I dać się temu miastu trochę ponieść.

Na spotkanie literackie zaprosiło:

Miasto Bytom | Bytomska Siła Miasta | Bytomska Spółdzielnia Mieszkaniowa | Klub Sezam Bytomskiej Spółdzielni Mieszkaniowej

Projekt finansowany ze środków Gminy Bytom w ramach Bytomskiego Budżetu Obywatelskiego